Sprawdzamy kandydata do legnickiego samorządu – Paweł Paszyn

– Dlaczego zdecydował się Pan ubiegać o mandat radnego w legnickim samorządzie?

– Odpowiedź jest banalnie prosta, bo razem z mieszkańcami, wspólnie chcemy zmieniać nasze miasto i naszą dzielnicę. Oczywiście najlepiej znam problemy Śródmieścia, gdzie mieszkam, ale widzę także wiele problemów w innych częściach Legnicy, które obecna władza bagatelizuje albo nie potrafi ich rozwiązać.

– Proszę o konkretne przykłady.

– W rozmowach z sąsiadami czy znajomymi właśnie ze Śródmieścia coraz częściej słyszę, że jest to zapomniana dzielnica przez obecne władze miasta. I niestety muszę im przyznać rację. Dostrzegamy w tym rejonie Legnicy wiele problemów. Często bardzo prozaicznych. Choćby nasze śmietniki, które są przy drodze krajowej 94. Czy pomysłodawcy hasła „Legnica, z nią zawsze po drodze” taki obraz miasta mieli na myśli? Wszak wiele osób przejeżdża samochodem przez Legnicę i taki obraz miasta pozostaje w ich pamięci. Chcemy, aby ten prosty problem został jak najszybciej rozwiązany. Chodzi także o to, aby nasze miasto dbało nie tylko o wielkie rzeczy, często strategiczne, ale również o bardzo proste, choćby jak wspomniane śmietniki. Warto zwrócić uwagę także na inny problem. Dbałość o własność mieszkańców. Przykładem jest niszczejący budynek na rogu ulicy Senatorskiej i Piastowskiej, który jest zalewany, ochlapywany wodą z jezdni przez jadące samochody. To jest budynek wspólnoty, ale jeśli miasto coś psuje to powinno to naprawić. Tak jest w tym przypadku. Wystarczy postawić tam barierkę i budynek będzie zabezpieczony przed zalewaniem wodą z ulicy, która jest krzywa i dziurawa.

– To wydają się dość prozaiczne problemy, małej wagi.

– Zgoda, ale z takich małych i często właśnie banalnych kłopotów składa się nasze życie, codzienność. Ja chciałbym to zmienić, żeby codzienność raczej kojarzyła się z przyjemnościami, a nie problemami.

– Czyli interesują pana sprawy codzienne, prozaiczne, ludzkie.

– Zdecydowanie tak. Dlatego moim sztandarowym postulatem wyborczym jest stały i bezpośredni kontakt z obywatelami. Chcę się z nimi spotykać, aby szybko, sprawnie i skutecznie rozwiązywać nasze problemy. Jeśli zostanę wybrany radnym będę chciał spotykać się z mieszkańcami Legnicy jak najczęściej. Będę do ich dyspozycji, a nie od święta albo przed wyborami.

– To nie brzmi jak deklaracja polityczna na wybory samorządowe, gdy kandydaci mówią o wielkich planach i swoich wizjach.

– Bo ja nie jestem politykiem, ale mieszkańcem Legnicy, który chce jak zwykły człowiek żeby jego dzielnica i miasto były ładne, przyjazne, dobrze zarządzane, czyste itd. Wiem, że dla wielu polityków to dyrdymały, ale dla mnie to jest istotą radnego i lokalnej władzy.

– Wobec tego jakie sprawy są dla Legnicy do załatwienia globalnie? Od zaraz. Czy widzi je Pan?

– Niestety tych spraw jest bardzo, bardzo wiele. Jedna z najważniejszych to dziurawe drogi i chodniki. Nawet w centrum. Podobnie albo gorzej jest także w innych rejonach. Tabliczki z informacją dla przechodniów, aby uważali, bo nawierzchnia jest krzywa pokazują tylko, że władza zabezpiecza się przed procesami. Legniczanie nie są ślepi widzą dziurawe chodniki. I widzą, że przypomina to raczej ruinę niż miasto w środku Europy, w Unii Europejskiej, gdzie domy się sypią w oczach albo są rozbierane żeby nikt tego nie widział. Jak na Zakaczawiu. Chciałbym się skupić na prostszych rzeczach, aby potem móc przejść do tych trudniejszych.

– Proszę o kolejne przykłady.

– Chciałbym na przykład wprowadzać oszczędności, ale racjonalne czyli zdroworozsądkowe. Dlatego wszystkie urzędy, szkoły, gminne instytucje chciałbym połączyć światłowodem w jedną miejską sieć. Żeby między tymi urzędami, instytucjami była darmowa komunikacja teleinformatyczna. To będzie naturalnie kosztować, ale bardzo szybko da ogromne oszczędności, ponieważ rozmowy telefoniczne, video konferencje pomiędzy jednostkami nie będą generować żadnych kosztów. Takie rzeczy mogą usprawnić działanie nie tylko samym urzędnikom, ale też mieszkańcom Legnicy.

– Czy jako opozycja za co krytykowałby Pan obecne władze czyli prezydenta i radnych?

– Niestety można napisać na ten temat chyba nawet książkę, ale dam kilka przykładów. Pierwszy czyli za powolne działanie, za ciągnąc się remonty, dwuznaczne sytuacje, zaniedbywanie na przykład mojego Śródmieścia czy Zakaczawia, a pielęgnowanie Osiedla Wierzbiak, gdzie mieszka prezydent i nie tylko. Nie chcę się znęcać właśnie politycznie w tej sprawie, wolę żeby ocenili to wyborcy i zrobią to już 16 listopada.

– Czy w głosie opozycji znalazłoby się także dobre słowo.

– Oczywiście, bo jestem krytyczny, ale nie krytykancki. Dlatego trzeba powiedzieć, że część Legnicy pięknieje, ale szkoda, że tak wolno i na tak małym obszarze. Można powiedzieć o dofinansowywaniu szkół, wspieraniu szkolnych boisk czy remontach, ale żałuję, że są to wyborcze inwestycje przed samymi wyborami. Taka krytyka może być twórcza, bo przecież Legnica jest naszą wspólną pasją.

Opozycja, która jest krytyczna jest twórcza. Chcę podkreślić, że jest to nasza wspólna cała Legnica, wspólna pasja.

– A kim jest prywatnie nowy, młody kandydat. Proszę się przedstawić Czytelnikom „Kuriera”.
– Nazywam się Paweł Stefan Paszyn urodziłem się 10 kwietnia 1976 roku w Legnicy, jako czwarte dziecko w rodzinie. Mój ojciec Stefan był legnickim przedsiębiorcą, prowadził warsztat krawiecki i kuśnierski, a moja mama była kierownikiem zakładów dziewiarskich Milana. Urodziłem się w rodzinie chrześcijańskiej. Z wykształcenie jestem teologiem i informatykiem. A na co dzień jestem szczęśliwym mężem i ojcem czterech, pięknych córeczek.

– Dziękuję bardzo za rozmowę.

– Dziękuję bardzo

[Rozmawiał Artur Kowalczyk]
Fot. Kurier Legnicki