Specjalnie dla „Kuriera” Senator Dorota Czudowska podsumowuje miniony rok

– Eksperci coraz głośniej mówią o zapaści demograficznej i ogromnej liczbie emigrantów, którzy uciekają z Polski za pracą, za życiem. Czy widać takie problemy w Warszawie, w naszym regionie?
– To są problemy, które widzę oczywiście w Warszawie, ale także w naszym regionie i w Legnicy, bo tutaj przecież pracuję. Zarówno zjawisko zapaści demograficznej w naszym kraju, jak i emigracji do Europy za pracą są dla Polski niezwykle dramatyczne. Można to porównać do sytuacji Polski po najazdach mongolskich, które jakkolwiek przez Polskę nie przeszły, ale doprowadziły do wymordowania ludności, ogromnych zniszczeń, likwidacji wielu osad. To spowodowało konieczność zasiedlenia leżących odłogiem części Polski ziem ludnością napływową z Europy, najczęściej z Niemiec. Dziś pewnie Polski zasiedlać nie będą. Choć kto wie?

– Ekonomiści podkreślają też, że brakuje widocznych podstaw do wzrostu. Brakuje nie tylko tych zewnętrznych, ale i wewnętrznych.
– Oczywiście wyprzedaż majątku narodowego często za przysłowiową złotówkę spowodowała, że nie mamy już dziś prawie żadnych strategicznych zakładów pracy, które mogłyby być dla każdego państwa sposobem na regulowanie rynku pracy. Zdajemy sobie chyba wszyscy sprawę z faktu, że rynek pracy to produkty wytwarzane, których sprzedaż jest źródłem dochodu i rozwoju. Nie mamy także banków. Ponad dwadzieścia kilka miliardów złotych rocznie Polska traci z tego powodu, że system bankowy został przejęty przez obcy kapitał. Nawet karty bankomatowe są z tego powodu produkowane za granicą, a wszystkie korzyści z tego tytułu idą za granicę.

– Profesor Jadwiga Staniszkis twierdzi, że nowa fala kapitalizmu politycznego odpowiada za przechwytywanie środków europejskich, które powinny być kierowane dla bezpośrednich wykonawców, a nie tylko iść na szkolenia.
– Trudno się z tym nie zgodzić. Istotnie tak jest, że wszyscy chcą nas tylko szkolić, na przykład ja nie dostanę pieniędzy żebym mogła wykonywać mammografię i leczyć, ale mogę dostać pieniądze na szkolenia. Jednak w Polsce potrzebujemy produkcji. Równie źle jest w przypadku wydatkowania funduszy europejskich, bo wyliczono, że 80 groszy z 1 euro wraca do państw UE, przede wszystkim do Niemiec. A to wynika jak już mówiłam wcześniej z wyprzedaż majątku narodowego, bo nie mamy już wielu potrzebnych np. do budowy dróg firm, choćby cementowni.

– Według wielu ekspertów zajmujących się ekonomią, gospodarką, szkolnictwem Polska jest także drenowana intelektualnie.
– W szczegółach tego problemu nie znam, ale widać go gołym okiem. Wystarczy postawić proste pytanie – czy Polska w ciągu dwudziestu lat transformacji wytworzyła jakiś markowy produkt? Takie produkty mają Niemcy, Norwegia czy mniejsze od nas Czechy. Czy my mamy jakiś produkt za którym stałby kapitał intelektualny i monetarny. Niestety nie. A obydwa te czynniki są bardzo ważne. O tym, że jest to bardzo poważny problem świadczą moje doświadczenia osobiste. Wielu moich znajomych ma bardzo zdolne dzieci, które wyjechały za granicę i robią tam karierę w instytutach czy ośrodkach badawczych, także w bankach. A nam w Polsce zostaje starzejące się społeczeństwo, które jest na dodatek zubożałe i bezradne. Bezradne wobec codziennych problemów i wyzwań.

– Czasami wydaje się, że rząd zachowuje się jak spanikowany administrator. Czy widać to z Warszawy?
– W istocie. Ale rząd nie przyzna się, że jest spanikowany. Jednak wystarczy spojrzeć na działania dotyczące najwyższych stanowiskach w instytucjach, które powinny bronić bezpieczeństwa państwa czyli ABW czy CBŚ. Takie sytuacje to dowód na prawdziwość powyższej tezy.

– I chyba najważniejsze czyli kwestia EURO. EURO czy złotówka?
– Chciałaby żeby mój naród zrozumiał, że szansą jest dla nas nie wejście do strefy EURO. Trzeba robić wszystko żeby nie wtłoczono nas do strefy EURO. Dlatego trzeba rozbić wszystko, aby zmienić ten rząd. Teraz nasza złotówka broni nas w kryzysie. Złotówka jest buforem. Ale także jednym z elementów suwerenności Polski. Nie wolno o tym zapominać.

– Dziękuję bardzo za rozmowę.
– Dziękuję bardzo.

[Rozmawiał Artur Kowalczyk]
Fot. AK