Robią to co dawno powinno być zrobione

Ciągle nieposprzątane, a…

Rok po burzy i władze miasta chwalą się porządkami.


Władze miasta chwalą się tym, co dawno powinny zrobić.

Gospodarze Legnicy podkreślają, że ponad rok po fatalnej dla miasta burzy i wichurze nadal sprzątają zniszczone przez żywioł Park Miejski i Lasek Złotoryjski.

W Parku Miejskim rozpoczął się bowiem kolejny etap wycinania drzew, które zostały uszkodzone w czasie ubiegłorocznego huraganu.

Łącznie zostanie wyciętych kolejnych kilkadziesiąt drzew, które eksperci (dendrolodzy) zakwalifikowali do usunięcia m.in. ze względu na zniszczone systemy korzeniowe.

W ich miejsce nasadzonych zostanie kilkaset 20-letnich drzew. A akcja ma kosztować ponad 1 mln zł.

To element programu rewitalizacji parku na który gospodarze Legnicy otrzymali dofinansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości 3,1 mln zł.

Prowadzony jest on pod ścisłym nadzorem Wojewódzkiego Konserwatora Ochrony Zabytków.

Przypomnijmy, że trzyletni program rewitalizacji parku zakłada również wymianę nawierzchni parkowych alejek i nowe oświetlenie.

Park ma też wzbogacić się o kilka bram wejściowych. Planowana jest także budowa największego na Dolnym Śląsku placu zabaw oraz modernizacja muszli koncertowej. Szacuje się, że doprowadzanie parku do świetności będzie kosztować nawet kilkanaście milionów złotych.

Leszek Sanocki, radny sprzed dwóch kadencji wiele razy nakłaniał władze miasta do konserwcji drzew, większych wydatków na ich ochronę w Parku Miejskim, ale wtedy nikt go nie słuchał. I zniszczenie Parku w takiej części to także efekt zaniechania przez miasto jego propozycji.

To on walczył przez wiele miesięcy, aby w alei platanowców przy ulicy Witelona, a także kilku innych miejscach Legnicy obciąć zwisające, stare gałęzie i konary, które stanowią zagrożenie.

Teraz jest poza samorządem. I dzięki temu miasto znowu może się chwalić, że robi to co dawno powinno zrobić.

Legniczanie liczyli, że po burzy Park Miejski zostanie szybko posprzątany. Okazuje się, że "szybko" dla każdego znaczy co innego.

Teresa Zdybał

Fot. TZ